Zimowy wieczór, rozpalony kominek, wygodna kanapa, koc, ciepła herbata i dobra książka. Albo letni, leniwy dzień, koc rozłożony na trawie, mrożona kawa, miska truskawek i dobra książka. Miła perspektywa! Zawsze dziwiłam się, że ludzie w takich okolicznościach przyrody wolą oglądać ogłupiającą telewizję lub przeglądać wiadomości na fb, które nic nie wnoszą do ich życia.

 

W moim domu czytali wszyscy, dużo, wszędzie. Trudno mi zatem było zrozumieć ogólnie panującą niechęć do czytania, ale odkąd zajęłam się edukacją zawodowo, dociera do mnie, dlaczego niektórzy wręcz cierpią na widok książki.

 

Niedawno wysłuchałam historii pewnego człowieka. Jako dziecko miał duże problemy z czytaniem i w związku z tym, z nauką. Codzienne ćwiczenia w czytaniu z rodzicami wspomina jak pracę

w kopalni. Wstyd i lęk przed „dukaniem” podczas lekcji powodował u niego problemy gastryczne. Był zawsze najgorszym uczniem, tym ostatnim. Miał wielki talent plastyczny, ale w związku z problemami w nauce, talentu nie rozwinął. Bo wszędzie trzeba czytać! Dziś wie, że ma wadę wzroku. Taką samą ma jego córka. Ćwiczeniami i zaklejaniem oka udało się poprawić wzrok

w kilka miesięcy. Dziewczynka jest bardzo dobrą uczennicą.

 

Obserwujmy nasze dzieci i reagujmy! Jeżeli jest to problem zdrowotny zaprowadźmy do lekarza, jeśli jest to dysfunkcja zaprowadźmy do terapeuty. Nie zostawiajmy ich sobie samym, szukajmy przyczyny i pomóżmy. Nie wyrasta się z dysleksji, wady wzroku same się nie leczą. Im wcześnie zareagujemy tym mniej negatywnych emocji będzie w naszym dziecku. Frustracja wiąże się ze zniechęceniem i niską samooceną.

 

Dzieci nie zdają sobie sprawy jaki pożytek niesie za sobą czytanie. Jeżeli ich nie zainteresujemy książkami i nie zrozumieją  jak ważna jest to umiejętność i ile zyskają lubiąc czytać, to najzwyczajniej w świecie będzie brakować im motywacji. Jeżeli dodamy do tego brak przykładu ze strony najbliższego otoczenia, niedostateczne wsparcie, czy nie daj Boże przymus i presję szkoły, katastrofa gotowa. Niestety katastrofa, która będzie miała wpływ na całe życie dziecka.  Czytanie jest jednym z najlepszych ćwiczeń do rozwoju mózgu. Czytanie rozwija uwagę, pamięć, mowę, wzbogaca słownictwo. Mózg osoby, która zaczęła czytać we wczesnym  dzieciństwie, wie, jak aktywować wszystkie swoje zasoby lepiej niż mózg osoby, która nauczyła się czytać i pisać w wieku szkolnym.

Umiejętność tłumaczenia myśli i obrazów na słowa i zdania  ma pozytywny wpływ na funkcje poznawcze i pomaga w koncentracji. To świetny sposób na utrzymanie żywego umysłu nawet w starszym wieku. Im więcej i szybciej osoba czyta, tym lepiej potrafi wyrazić swoje myśli również na piśmie.

 

Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do pisania i czytania. Było  to praktyczne rozwiązanie problemów postawionych przed człowiekiem przez świat zewnętrzny. To konieczność wymusiła

w nas te umiejętności. Dzięki temu  rozwinęliśmy myślenie abstrakcyjne i właśnie te umiejętności spowodowały, że dziś jesteśmy na takim etapie rozwoju technologicznego. Jeżeli przestaniemy czytać i pisać wrócimy do początku, będziemy posługiwać się tylko zmysłami, zgubimy umiejętność posługiwania się abstraktem. Ludzkość zatoczy koło. Przerażająca perspektywa!

 

Steve Jobs nie pozwalał swoim dzieciom używać iPada i komputera. Najwięksi technokraci  posyłają swoje dzieci do elitarnych, drogich szkół, w których nie ma tablic multimedialnych i laptopów a zwykła czarna tablica i kreda, zeszyt i długopis, książki.

O czym oni wiedzą i czego nam nie mówią?

Mózgi ich dzieci zanim zetkną się z technologią będą już na tyle rozwinięte, by nie rezygnować łatwo z wysiłku umysłowego, ich umysł będzie uformowany tak, żeby myśleć abstraktami. Bez problemu będą mogli oprzeć się wszelkim pułapkom zastawianym na nasz umysł, w tym uzależnieniu od nowoczesnych technologii.

Dla mózgu nauka czytania oraz sam proces czytania i pisania, to duży wysiłek. Nasz mózg potrzebuje na to mnóstwa energii. Broni się przed tym, dlatego tak łatwo przychodzi nam zrezygnować z tej czynności, na rzecz obrazów – telewizji, fb, gier.

 

Co możemy dać naszym dzieciom jeśli nie mądrość? Jeśli nauczymy ich logicznego myślenia czy pewnej dyscypliny umysłowej np. wysiłku zadawania pytań, to pomożemy im żyć w każdych warunkach, bez względu na porządek polityczny, gospodarczy czy technologiczny. Będą wolnymi ludźmi!

Następny wpis: „Historia starszej pani” – nie wysyłaj umysłu na emeryturę!