Zanim zacznę na blogu pisać „mądre” teksty na temat znaczenia umiejętności czytania i pisania, technik, metod, rozwoju dziecka itp., chciałabym się z Wami podzielić wpisem bardzo osobistym i wyjaśnić dlaczego powstała zabawa „Łowcy wyrazów”.

Uwielbiam książki! Wręcz kocham! Lubię je wybierać, dawać w prezencie, rozmawiać o nich a przede wszystkim kocham je czytać.

W miejscowości, w której mieszkam jest niewielka biblioteka. Niepokaźny księgozbiór wystawiony na kilku regałach, mały pokoik z książkami dla dzieci i niewielka czytelnia. To magiczne miejsce, gdzie pracuje Bibliotekarka – Czarodziejka! Często przychodzę do niej z listą książek „do przeczytania”, a Ona, w magiczny sposób, wyczarowuje je dla mnie. Nie zawsze od razu, czasami muszę kilka dni poczekać, ale zdobywa je wszystkie, nie zasłaniając się brakiem środków czy terminami.

Lubię zapach książek z biblioteki. To nie tylko zapach kurzu. Książki nasiąkają wonią domów, w których są czytane. Biorę wypożyczoną książkę do ręki i wyobrażam sobie, gdzie była wcześniej, kto ją czytał, co mu opowiedziała, jakie emocje przekazała. Czy doprowadziła do łez ze śmiechu lub wzruszenia? A może, po prostu, książka stała się źródłem informacji, odpowiedziała na nurtujące pytania.

Z naszego magicznego księgozbioru korzysta Tajemniczy Czytelnik. Na pewno czyta dużo i bardzo uważnie, bo błędy, których nie wyłapała korekta są podkreślone na czerwono. A na marginesie, również czerwonym długopisem, zawsze znajduję poprawne formy. Nie martwi mnie pokreślona,  książka, ani książka z komentarzami, to znak, że żyje i spełnia swoją funkcję. Ja zaś mam możliwość obserwacji, co dla innych czytelników jest ważne, czego szukali w książkach. Książki są ciekawym źródłem wiedzy o ludziach.

Lubię obdarowywać książkami rodzinę i znajomych. Sam proces wyboru tej jednej, idealnej książki jest bardzo wciągający i interesujący. Czytanie jej powinno sprawić obdarowanemu prawdziwą przyjemność. Wybór prezentu idealnego to swego rodzaju egzamin z wiedzy o drugim człowieku, wyraz szacunku do tej osoby.

Zawsze byłam pewna, że książki są żywymi istotami. Po prostu nie wyglądają jak my, ale każda ma swój wyjątkowy nastrój, charakter, cel i filozofię. Różnorodność książek podnosi ich atrakcyjność. Lubię zastanawiać się, jak w cudowny sposób znaki – litery zmieniają się w mojej głowie w pojęcia, te zaś w emocje, które zmieniają coś we mnie. I nie tylko we mnie.

Zaskakujący jest sam proces czytania, przetwarzania znaków w dźwięk, w słowa, w zadania i w myśli. Wiem, że dla niektórych proces ten jest trudny, niezrozumiały lub po prostu nudny. Moim marzeniem jest zarazić miłością do książek innych ludzi. Chciałabym żeby jak najwięcej ludzi odnalazło tę miłość w sobie. Żeby nuda przerodziła się w odprężenie, a niezrozumienie w ciekawość. Wychowując swoje dzieci zrozumiałam, że miłość do książek wynosi się z domu rodzinnego. Jednak, zetknęłam się z wieloma „czytającymi rodzinami”narzekającymi na brak tej pasji u swoich dzieci. Niechęć do czytania bardzo często wynika z trudności, jaką proces ten sprawia dziecku na samym początku jego przygody z czytaniem. Żeby polubić książki, czytanie musi wywoływać pozytywne emocje. Nic, co sprawia dziecku trudność nie będzie przez nie lubiane i wybierane. Właśnie dlatego skupiłam się na opracowaniu metody wspomagającej naukę czytania u dzieci. Najpierw pomogłam swoim dzieciom, teraz, wraz z moimi przyjaciółmi, którzy pracowali przy tej metodzie chcę pomóc innym.

 

Wybierzcie zabawę „Łowcy wyrazów” i poprzez zabawę z dziećmi pomóżcie im odkryć magiczny świat książek!

W następnym wpisie: „Dlaczego warto czytać – argumenty dla opornych.”